Bywa, że zapominamy o przyjemnościach które mamy pod nosem i na wyciągnięcie ręki. Bo po prostu są. Dostępne. W każdej chwili, więc powszednie takie. Z wieloma rzeczami tak bywa.
Ostatnio odkryłam tę zapomnianą przyjemność w rowerze. W takim niby zwykłym, a jakże cudownym wynalazku stojącym sobie w garażu.
